Interpelacja w sprawie ustalenia zasad odpowiedzialności moralnej, cywilnej i karnej za następstwa błędów w sztuce lekarskiej
Panie Ministrze! Do opinii publicznej powrócił problem anestezjologów w kontekście zgonu pacjenta w Raciborzu, który według publikacji prasowych był nieprawidłowo znieczulony do operacji. Tak przynajmniej sugeruje pani Judyta Watoła na łamach ˝Gazety Wyborczej˝ z 26 lipca 2006 r. Opisany problem w prasie polega na tym, że wobec braku anestezjologów w raciborskim szpitalu znieczulenie pacjenta do operacji powierzono lekarzowi pozyskanemu z firmy Falck Medycyna, która wygrała przetarg na dyżury anestezjologiczne. Jak pisze ˝Gazeta Wyborcza˝, lekarz ten został pozyskany z odległych od Raciborza o około 250 km Pabianic, posiadał jedynie pierwszy stopień specjalizacji. Nie miał doświadczeń w znieczulaniu, przez ostatnie pięć lat pracował tylko na erce. Nie znał aparatów i trybu pracy w raciborskim szpitalu. Dalej GW opisuje sposób znieczulenia pacjenta i skutki uboczne, konieczność zaangażowania innych osób w celu usuwania następstw niewłaściwego działania najętego przez firmę Falck Medycyna anestezjologa, między innymi awaryjne oderwanie lekarza z oddziału intensywnej terapii od pracy w jego miejscu pracy w tym czasie do wykonania kolejnych dwóch operacji. W tle tragedii, jaka rozgrywała się na sali operacyjnej, autorka artykułu pokazuje manewry kadrowe, jakie nastąpiły między 3 lipca (dzień feralnej operacji) a dniem publikacji artykułu - 26 lipca, oraz podejmowane zabiegi, które zmierzały do zatuszowania niepowodzenia operacyjnego. Między innymi nie sporządzono oficjalnego raportu w tej sprawie. W tym czasie dokonano zamian na stanowisku konsultanta wojewódzkiego w zakresie anestezjologii i intensywnej terapii. Odwołano prof. Annę Dyaczyńską-Herman, która sugerowała dyrekcji szpitala wykonanie sekcji zwłok pod nadzorem prokuratora. Zwolniony został również ordynator dr Grzegorz Frydrych, który feralnego dnia miał dyżur pod telefonem, ale mimo komplikacji do tego przypadku nie został wezwany. Okazuje się, że dyrekcja raciborskiego szpitala zawierzyła administracji ˝podwykonawcy˝, dyrektorowi medycznemu firmy Falck Medycyna z Katowic, twierdzącemu, że ˝Ten zgon nie ma związku z działaniem asestezjologa - potwierdziła to sekcja zwłok˝. Nie bardzo rozumiem, jak mogło się stać, że pacjent był operowany w raciborskim szpitalu, a wiedza o wynikach sekcji zwłok pochodzi od ˝podwykonawcy˝. Panie Ministrze! Najważniejszym problemem w placówkach służby zdrowia jest dbanie o zdrowie i życie pacjenta. Raciborski przypadek potwierdza, że nawet do zakładów opieki zdrowotnej nie można mieć pełnego zaufania. Dochodzenie odpowiedzialności lekarzy i innych pracowników służb medycznych oraz wyegzekwowanie od nich zadośćuczynienia i odszkodowania za poniesione straty i szkody spowodowane ich błędami lekarskimi było i jest bardzo trudne, nawet w normalnych warunkach, z uwagi na specyficznie pojętą solidarność zawodową, a przypadku Raciborza za normalny uznać nie można. Doświadczyła tego przed kilku laty rodzina podległej mi pracownicy, która na planowany zabieg na tarczycy udała się w pełni sił autobusem do oddalonego o 15 km szpitala, by czwartego dnia wrócić do nieletnich synów w trumnie. W tamtym przypadku na potwierdzenie wyrokiem sądowym odpowiedzialności cywilnej szpitala za śmierć matki sieroty oczekiwały aż cztery lata. Z artykułu GW wynika, że sprawą, na skutek doniesienia zwolnionego z pracy ordynatora, zajęła się prokuratura. Sprawa została zgłoszona również do rzecznika odpowiedzialności zawodowej przy Śląskiej Izbie Lekarskiej. Mnie interesują wypływające na tym tle problemy natury ogólnej: jak w takim przypadku rozkłada się odpowiedzialność moralna, cywilna i karna za niepowodzenia medyczne spowodowane błędami w sztuce lekarskiej między szpital i podwykonawców, których może być wielu? Panie Ministrze! Zaniepokojony tym stanem rzeczy w niniejszej interpelacji zwracam się do Pana Ministra z zapytaniami: 1. Czy dopuszczalne jest uzupełnianie zespołów przy stole operacyjnym niesprawdzonymi ˝fachowcami z zewnątrz˝, niemal z ulicy? 2. Na kim spoczywa i jak rozkłada się w takich przypadkach odpowiedzialność cywilna za zawinione niepowodzenia medyczne między zleceniodawcę - szpital i zleceniobiorcę - firmę świadczącą niektóre usługi medyczne? 3. Na kim spoczywa odpowiedzialność karna w przypadku zawinionego niepowodzenia medycznego, gdy zabieg był wykonywany z udziałem służb medycznych szpitala i podwykonawców? 4. Za ile został wynajęty lekarz z Pabianic, za pośrednictwem firmy Falck Medycyna, do obsługi anestezjologicznej w Raciborzu? Ile na tym zarobiła pośrednicząca firma Falck Medycyna? 5. Jakie wymogi formalne, prawne i organizacyjne musi spełnić firma, która zajmuje się organizacją usług medycznych na rzecz szpitali? 6. Czy w przypadku zalecenia przez lekarza koordynatora wojewódzkiego wykonania sekcji zwłok zmarłego pacjenta z udziałem prokuratora kierownictwo placówki medycznej może je zlekceważyć? Nadto proszę Pana Ministra o zbadanie przyczyn: 1. Zwolnienia z pracy ordynatora dra Grzegorza Frydrycha. Czyżby tą przyczyną była jego gotowość do świadczenia pracy? 2. Odwołania z zajmowanej funkcji prof. Anny Dyaczyńskiej-Herman. Czyżby tą przyczyną była zgłoszona przez nią sugestia o konieczności przeprowadzenia sekcji zwłok pod nadzorem prokuratora? Z wyrazami szacunku Poseł Stanisław Żelichowski Warszawa, dnia 28 lipca 2006 r.
- Interpelacja w sprawie planowanych zmian w systemie rent i emerytur
- Interpelacja w sprawie udzielania przez urzędy skarbowe informacji dotyczących interpretacji przepisów podatkowych
- Interpelacja w sprawie uchybień Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej (NASK) przy wystawianiu faktur za rejestrację i użytkowanie domen internetowych
- Interpelacja w sprawie ujawniania w księgach wieczystych własności Skarbu Państwa oraz polityki państwa w tym zakresie
- Odpowiedź na interpelację w sprawie opłat za studia zaoczne